Czasami łatwo uwierzyć, że życie składa się głównie ze smutku. Z trudnych dni. Z cierpienia, które potrafi przyćmić wszystko inne. Ale prawda jest trochę inna. Bo gdzieś obok tego wszystkiego — naprawdę obok, nawet jeśli czasem trudno to zauważyć — jest też druga strona. Ta cicha. Ta dobra. Ta, która nie krzyczy, tylko po prostu jest. Jest tyle samo chwil spokojnych, co tych trudnych. Tyle samo momentów, w których można się uśmiechnąć — nawet jeśli to uśmiech zmęczony, trochę przez łzy. Dla mnie te chwile mają bardzo konkretne miejsce. Działka. To właśnie tutaj wszystko zwalnia. Tutaj czas przestaje mnie gonić. Tutaj mogę po prostu być. Uwielbiam ten czas. Nawet jeśli wracam ze spaceru po lesie zmęczona, obolała, czasem jeszcze bardziej świadoma swojego ciała niż zwykle — to w środku czuję coś zupełnie innego. Spokój. Taki prawdziwy. Cichy. Ukojenie, którego tak często brakuje w codzienności. To tutaj, wśród drzew, rozmów z bliskimi i zwykłych chwil, które niczego nie udają — odpoczywa...
Są takie dni, które czuje się inaczej. Jeszcze zanim się wydarzą. Dziś jest dla mnie właśnie taki dzień. Po raz pierwszy — naprawdę pierwszy — opowiem swoją historię na żywo. Nie schowana za słowami na ekranie. Nie ukryta pod pseudonimem. Tylko ja. Pamiętam moment, kiedy zaczęłam pisać swoją książkę. Byłam wtedy pewna, że nikt, kto mnie zna, nigdy jej nie przeczyta. Że to będzie moja bezpieczna przestrzeń — miejsce, w którym mogę powiedzieć wszystko, ale jednocześnie pozostać niewidzialna. A potem… wszystko potoczyło się inaczej. Przez Was. A właściwie — dzięki Wam. Dzięki komentarzom. Dzięki wiadomościom, które czytałam czasem ze łzami w oczach. Że ta książka komuś pomogła. Że ktoś odnalazł w niej siebie. Że ktoś, tak jak ja, próbuje się podnieść. I nagle ta historia przestała być tylko moja. Dziś chcę z góry podziękować wszystkim, którzy przyjdą na spotkanie autorskie. Którzy mnie wysłuchają. Którzy może odważą się powiedzieć coś o sobie. To dla mnie więcej, niż jestem w stanie ubrać...