Bywają w życiu takie chwile, kiedy stajemy na rozdrożu. Z jednej strony podpowiada nam serce, z drugiej rozum. Jedno ciągnie w swoją stronę, drugie ostrzega, każe się zatrzymać i dokładnie przemyśleć każdy krok. A my stoimy pośrodku, próbując znaleźć odpowiedź, która nie będzie nas później bolała. Kiedyś sama musiałam zmierzyć się z takim wyborem. Zastanawiałam się, czego powinnam posłuchać. Serca czy rozumu? Wtedy wydawało mi się, że odpowiedź jest oczywista. Rozum podpowiadał, co będzie rozsądniejsze, bezpieczniejsze, bardziej właściwe. I właśnie jego posłuchałam. Podjęłam decyzję, która w tamtym momencie wydawała mi się najlepsza. Byłam przekonana, że tak trzeba. Że czasami emocje należy odłożyć na bok, a kierować się tym, co podpowiada rozsądek. Przecież nie bez powodu mówi się, że serce bywa ślepe, a rozum pozwala dostrzec to, czego nie chcemy widzieć. Ale życie nie zawsze jest takie proste. Z czasem zaczęłam rozumieć, że choć rozsądek jest niezwykle ważny, nie można całkowicie ig...
Są takie doświadczenia, które zostają z człowiekiem na zawsze. Zmieniają sposób patrzenia na życie, odbierają poczucie bezpieczeństwa i przypominają, jak kruche potrafi być to, co jeszcze wczoraj wydawało się oczywiste. Dziś, w Światowym Dniu Udaru Mózgu, chcę opowiedzieć o czymś, czego sama doświadczyłam. Nie po to, żeby straszyć. Chcę, żeby ktoś, kto przeczyta te słowa, zapamiętał jedno: udar może wyglądać różnie, ale nigdy nie wolno go bagatelizować. Przeżyłam mikroudary. Za pierwszym razem pojawił się potworny ból głowy. Taki, jakiego nigdy wcześniej nie znałam. Nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca. Nie mogłam stać, siedzieć, chodzić ani leżeć. Żadna pozycja nie przynosiła ulgi. To był ból, którego nie dało się opanować ani porównać z czymkolwiek, czego wcześniej doświadczyłam. Za drugim razem ból głowy również się pojawił, ale był słabszy. Tym razem doszło coś jeszcze. Czułam się, jakbym była pijana. Nie potrafiłam samodzielnie iść. Mąż musiał przeprowadzić mnie z łazienki do łóżk...