Przejdź do głównej zawartości

Posty

Ciekawość, która przestaje być ciekawością

Ciekawość jest częścią ludzkiej natury. Chcemy wiedzieć. Interesuje nas życie innych, ich plany, decyzje, sukcesy, czasami także problemy. Sama ciekawość nie jest przecież niczym złym. Problem zaczyna się wtedy, kiedy przestaje być zwykłym zainteresowaniem, a staje się potrzebą kontrolowania czyjegoś życia. Kiedy ktoś chce wiedzieć wszystko. Co robisz. Z kim jesteś. Dokąd jedziesz. Ile zarabiasz. Co kupiłaś. Dlaczego tak, a nie inaczej. Co dzieje się w Twojej rodzinie. A kiedy nie dostaje odpowiedzi, zaczyna szukać jej sam. Dopytuje innych. Domyśla się. Dopowiada. Tworzy własne wersje wydarzeń. A czasami zwyczajnie czeka na czyjeś potknięcie. I wtedy ciekawość zaczyna mieszać się z zawiścią. Bo nie chodzi już o to, żeby wiedzieć. Chodzi o to, żeby mieć porównanie. Żeby sprawdzić, czy komuś przypadkiem nie jest lepiej. Czy nie ma czegoś więcej. Czy nie jest szczęśliwszy. Czy nie osiągnął czegoś, czego samemu się nie ma. A jeśli jest? Wtedy pojawia się niepokój. Bo trudno cieszyć się wła...
Najnowsze posty

Las jest miejscem, gdzie dusza znajduje to, czego potrzebuje – spokój i wytchnienie

Są takie miejsca, do których nie jedziemy po to, żeby coś zobaczyć. Jedziemy tam, żeby poczuć. Dla mnie jednym z takich miejsc jest las. Nie potrzebuję tam wielkich atrakcji. Nie potrzebuję planu, mapy ani listy rzeczy do zrobienia. Wystarczy dom między drzewami, zapach mokrej ziemi, szum liści i ten niezwykły rodzaj ciszy, który wcale nie jest pusty. Bo las nie milczy. On szumi. Oddycha. Szeleści. Czasem skrzypi pod stopami. Śpiewają w nim ptaki, wiatr porusza gałęziami, a gdzieś w oddali zawsze dzieje się coś, czego nie muszę rozumieć. I chyba właśnie tego czasami najbardziej potrzebuję. Nie rozumieć. Nie analizować. Nie zastanawiać się, co będzie jutro. Po prostu być. Ostatnio coraz częściej myślę o tym, jak bardzo człowiek potrafi zmęczyć się własnymi myślami. Możemy siedzieć w ciszy, a w głowie wciąż trwa rozmowa. Pytania, obawy, plany, wspomnienia. To, co było. To, czego nie udało się zrobić. To, co może się wydarzyć. A potem jadę do lasu. I nagle wszystko trochę zwalnia. Problem...

Nie mam siły być taka jak dawniej. Ale mam siłę być sobą teraz

Przez bardzo długi czas żyłam nadzieją, że kiedyś wszystko wróci do tego, co było. Że jeszcze będę tą samą kobietą. Tą, która rano zakładała mundur i szła do pracy z uśmiechem. Która mogła spontanicznie wyjechać, zaplanować weekend, zrobić zakupy, posprzątać cały dom i jeszcze wieczorem mieć siłę na wspólny spacer. Bardzo długo tęskniłam za tamtą sobą. I chyba jeszcze trochę tęsknię. Bo trudno nie tęsknić za życiem, które się kochało. Z czasem jednak zrozumiałam coś, co nie przyszło mi łatwo. Ja już nie wrócę do tamtej wersji siebie. Nie dlatego, że przestałam walczyć. Wręcz przeciwnie. Walczę każdego dnia. Ale są bitwy, których nie wygrywa się powrotem do przeszłości. Wygrywa się je nauczeniem się życia na nowo. Dzisiaj moje życie wygląda inaczej. Mam więcej ograniczeń. Więcej bólu. Więcej leków niż planów. Muszę odpoczywać wtedy, gdy dawniej nawet nie pomyślałabym o położeniu się do łóżka. I długo wydawało mi się, że skoro nie mogę żyć tak jak kiedyś, to już nic dobrego mnie nie czek...

100 pytań do...

Nie jestem celebrytką. Nie jestem aktorką. Nie jestem piosenkarką. Nie jestem osobą publiczną. A mimo to czasami czuję się, jakbym siedziała w telewizji i udzielała wywiadu. Tylko że ten wywiad nigdy nie dotyczy moich pasji, marzeń czy tego, co sprawia mi radość. Dotyczy wyłącznie... choroby. I szczerze? Nienawidzę tego. Naprawdę są osoby, które potrafią uszanować moje granice. Rozumieją, że jeśli chcę coś powiedzieć, to sama o tym opowiem. Że czasami mam ochotę porozmawiać o pogodzie, książkach, filmach, wakacjach albo po prostu pośmiać się z jakiejś głupoty. Że potrzebuję choć na chwilę odpocząć od bycia "tą chorą". Ale są też ludzie, których ciekawość nie zna granic. Ledwo usiądziemy przy stole, a ja już czuję się jak uczeń wywołany do odpowiedzi. – A jak się czujesz? – A co Cię teraz boli? – A jakie bierzesz leki? – A kiedy następna wizyta? – A kiedy dostaniesz leczenie biologiczne? – A lekarze co mówią? – A z rentą wszystko w porządku? – A rozliczasz się już ze skarbówką...

Ta noc, kiedy nawet leki nie pomagają usnąć

Są takie noce, kiedy najbardziej na świecie chciałabym po prostu zasnąć. Nie rozwiązać wszystkich problemów. Nie znaleźć odpowiedzi na każde pytanie. Nie być silna. Po prostu zasnąć. Ale czasem moje ciało nie pozwala mi nawet na ten mały odpoczynek. Leżę, zamykam oczy i czekam, aż ból choć trochę odpuści. Czekam na tę chwilę, kiedy mięśnie przestaną być napięte, kiedy kręgosłup pozwoli zapomnieć o sobie, kiedy głowa w końcu przestanie walczyć. Ale są noce, kiedy nawet leki nie pomagają zasnąć. I wtedy zaczyna się najtrudniejsza walka. Nie tylko z bólem. Z własnymi myślami. Bo noc ma to do siebie, że wszystko staje się głośniejsze. W dzień można się czymś zająć. Można odwrócić uwagę, porozmawiać z kimś, zrobić choć małą rzecz, która na chwilę pozwala nie myśleć. A w nocy zostaję sama. Ja, cisza i ból. I wtedy wracają pytania, których tak bardzo nie chcę słyszeć. „Za co?” „Dlaczego ja?” „Co będzie dalej, skoro już teraz jest tak trudno?” „Czy leczenie biologiczne naprawdę mi pomoże, kied...

Moje tempo jest inne. Ale nadal idę do przodu.

Kiedyś wszystko działo się szybko. Praca, obowiązki, plany, wyjazdy. Dzień był za krótki na to, co chciałam zrobić. Dzisiaj bywa zupełnie odwrotnie. Są dni, kiedy moim największym osiągnięciem jest to, że wstałam z łóżka, ubrałam się i przygotowałam obiad. Kiedy uda mi się jeszcze popracować przez jakiś czas przy komputerze albo pomóc uczniom, mam poczucie, że był to naprawdę dobry dzień. Jeszcze kilka miesięcy temu miałabym wyrzuty sumienia. Powiedziałabym sobie, że zrobiłam za mało. Że inni w tym czasie zdążyli pojechać do pracy, zrobić zakupy, odebrać dzieci, spotkać się ze znajomymi, poćwiczyć i jeszcze zaplanować wakacje. A ja? Ja cieszę się z rzeczy, które dla zdrowego człowieka są zupełnie zwyczajne. I długo było mi z tym bardzo trudno. Porównywałam się. Patrzyłam na życie innych i zastanawiałam się, dlaczego ja nie potrafię już tak funkcjonować. Dlaczego moje ciało tak szybko mówi: „dość”. Dlaczego po jednej aktywności muszę odpoczywać, podczas gdy inni dopiero się rozkręcają. ...

Kiedy leczenie staje się loterią...

Są takie dni, kiedy boli mnie nie tylko choroba. Boli mnie również świadomość, że nawet jeśli medycyna potrafi dziś pomóc wielu pacjentom, to nie każdy ma szansę z tej pomocy skorzystać. Bo okazuje się, że czasem największym przeciwnikiem nie jest już sama choroba. Tylko... brak pieniędzy z NFZ. Coraz częściej słyszę o pacjentach reumatologicznych, którzy zostali zakwalifikowani do leczenia biologicznego w ramach NFZ. W teorii wszystko wygląda dobrze. Spełnili wymagania. Przeszli badania. Lekarze uznali, że takie leczenie jest potrzebne. I co dalej? Czekanie. Tygodnie. Miesiące. Czasem jeszcze dłużej. Nie dlatego, że lekarze nie chcą leczyć. Dlatego, że szpitale nie mają środków, aby rozpocząć terapię. A choroba? Ona nie czeka. Nie robi sobie przerwy. Nie mówi: „Poczekam, aż znajdą się pieniądze.” Każdego dnia robi swoje. Powoli odbiera sprawność i samodzielność. Niszczy stawy. Atakuje kolejne narządy. Zabiera człowiekowi kawałek normalnego życia. Wiele osób wciąż myśli, że choroby reu...