Przez długi czas wydawało mi się, że jeśli na kimś mi zależy, powinnam zrobić wszystko, żeby ta relacja przetrwała. Starać się, wyciągać rękę, rozumieć, wybaczać i czasami zaciskać zęby, nawet wtedy, kiedy w środku coś już dawno pękło. Bo przecież każdy ma swoje problemy. Każdy ma gorsze dni. Każdy zasługuje na kolejną szansę. Więc tłumaczyłam. Czekałam. Próbowałam jeszcze raz. Aż zaczęłam zauważać, że niektóre relacje trwają tylko dlatego, że jedna osoba robi wszystko, żeby się nie rozpadły. I kiedy tą osobą jesteś ciągle Ty, w końcu zaczyna brakować Ci sił. Choroba wiele we mnie zmieniła. Nie tylko fizycznie. Zmieniła też sposób, w jaki patrzę na ludzi i relacje. Kiedy codzienność staje się trudniejsza, a zwykłe czynności wymagają więcej wysiłku, zaczynasz inaczej rozumieć, czym naprawdę jest obecność drugiego człowieka. Wtedy nie potrzebujesz wielkich deklaracji. Czasami wystarczy telefon, zwykłe „jak się trzymasz?”, „co słychać?”, „co porabiasz?”, zainteresowanie, pamięć o Tobie be...
Ile razy myślałaś: "jeszcze nie teraz"? Bo brakuje pieniędzy, czasu, sił albo spokoju. Najpierw trzeba zająć się domem, rodziną, pracą i problemami. Marzenia, odpoczynek i przyjemności mogą przecież poczekać. Tylko że nie wiemy, czy to „później” nadejdzie w takiej formie, jakiej sobie życzymy. Długo wierzyłam, że cierpliwość i determinacja wystarczą, by wszystko się ułożyło. Że odzyskam zdrowie, siły i kontrolę nad codziennością. Tymczasem przyszły diagnozy, ból, operacja i ograniczenia, których nie potrafiłam sobie wyobrazić. Rzeczy, które dawniej robiłam bez namysłu, zaczęły zależeć od samopoczucia i możliwości mojego ciała. Wtedy zrozumiałam, jak łatwo uwierzyć, że na wszystko mamy czas. Nie piszę tego, żeby straszyć ani namawiać do porzucenia obowiązków. Życie bywa trudne. Są rachunki, choroby, zmęczenie i problemy, których nie rozwiąże jedno postanowienie. Ale odpowiedzialność to nie to samo co ciągłe odkładanie siebie. Nie trzeba mieć idealnego życia, żeby czerpać z nie...