Są takie dni, kiedy częściej wracam myślami do przeszłości. Nie dlatego, że chcę uciec od tego, co jest teraz. Chyba po prostu czasami potrzebuję przypomnieć sobie, jak wyglądało moje życie, zanim stało się takie trudne. Wspomnienia mają w sobie coś niezwykłego. Wystarczy jedno zdjęcie, zapach, piosenka usłyszana przypadkiem i nagle jesteśmy gdzieś indziej. W miejscu, do którego nasze nogi już nie mogą dotrzeć, ale pamięć wciąż potrafi nas tam zabrać. Czasami wracam do zwyczajnych dni. Do czasów, kiedy można było po prostu wyjść z domu. Długo spacerować. Pojechać gdzieś spontanicznie. Zrobić zakupy bez zastanawiania się, ile sił zostanie na później. Kiedyś narzekałam na zmęczenie, zabieganie i tysiące obowiązków. Dziś czasami oddałabym bardzo wiele za możliwość przeżycia jeszcze raz jednego z tych zwyczajnych dni. Bo jak często doceniamy zwyczajność dopiero wtedy, kiedy przestaje być zwyczajna? Wspomnienia potrafią jednak być jednocześnie piękne i bolesne. Pokazują nam, co mieliśmy. Pr...
Czasami patrzę na siebie i naprawdę nie mogę uwierzyć w to, jak bardzo się zmieniłam. Kiedyś byłam osobą, która bardzo źle znosiła ból. Nawet niewielki potrafił sprawić, że miałam dość. Nie wyobrażałam sobie, że można funkcjonować z bólem dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu. A dziś? Dziś sama siebie nie poznaję. Bo nie wiem, skąd bierze się we mnie siła, żeby każdego ranka znowu wstać i przeżyć kolejny dzień z bólem, który czasami jest tak ogromny, że trudno znaleźć słowa, żeby go opisać. Biorę tabletki. Przyklejam plastry. Robię wszystko, co mogę, żeby ten ból choć trochę uciszyć. Nie dlatego, że jestem silniejsza od niego. Po prostu muszę jakoś funkcjonować. Mam dom. Mam obowiązki. Są rzeczy, które trzeba zrobić. Dlatego mimo wszystko próbuję. I chyba właśnie to jest dla mnie najbardziej niewiarygodne. Że człowiek może przyzwyczaić się do czegoś, do czego nigdy nie powinien się przyzwyczaić. Do bólu. Ktoś, kto nigdy nie chorował na taką chorobę, prawdopodobni...