Są takie noce, kiedy najbardziej na świecie chciałabym po prostu zasnąć. Nie rozwiązać wszystkich problemów. Nie znaleźć odpowiedzi na każde pytanie. Nie być silna. Po prostu zasnąć. Ale czasem moje ciało nie pozwala mi nawet na ten mały odpoczynek. Leżę, zamykam oczy i czekam, aż ból choć trochę odpuści. Czekam na tę chwilę, kiedy mięśnie przestaną być napięte, kiedy kręgosłup pozwoli zapomnieć o sobie, kiedy głowa w końcu przestanie walczyć. Ale są noce, kiedy nawet leki nie pomagają zasnąć. I wtedy zaczyna się najtrudniejsza walka. Nie tylko z bólem. Z własnymi myślami. Bo noc ma to do siebie, że wszystko staje się głośniejsze. W dzień można się czymś zająć. Można odwrócić uwagę, porozmawiać z kimś, zrobić choć małą rzecz, która na chwilę pozwala nie myśleć. A w nocy zostaję sama. Ja, cisza i ból. I wtedy wracają pytania, których tak bardzo nie chcę słyszeć. „Za co?” „Dlaczego ja?” „Co będzie dalej, skoro już teraz jest tak trudno?” „Czy leczenie biologiczne naprawdę mi pomoże, kied...
Kiedyś wszystko działo się szybko. Praca, obowiązki, plany, wyjazdy. Dzień był za krótki na to, co chciałam zrobić. Dzisiaj bywa zupełnie odwrotnie. Są dni, kiedy moim największym osiągnięciem jest to, że wstałam z łóżka, ubrałam się i przygotowałam obiad. Kiedy uda mi się jeszcze popracować przez jakiś czas przy komputerze albo pomóc uczniom, mam poczucie, że był to naprawdę dobry dzień. Jeszcze kilka miesięcy temu miałabym wyrzuty sumienia. Powiedziałabym sobie, że zrobiłam za mało. Że inni w tym czasie zdążyli pojechać do pracy, zrobić zakupy, odebrać dzieci, spotkać się ze znajomymi, poćwiczyć i jeszcze zaplanować wakacje. A ja? Ja cieszę się z rzeczy, które dla zdrowego człowieka są zupełnie zwyczajne. I długo było mi z tym bardzo trudno. Porównywałam się. Patrzyłam na życie innych i zastanawiałam się, dlaczego ja nie potrafię już tak funkcjonować. Dlaczego moje ciało tak szybko mówi: „dość”. Dlaczego po jednej aktywności muszę odpoczywać, podczas gdy inni dopiero się rozkręcają. ...