Czasami łatwo uwierzyć, że życie składa się głównie ze smutku.
Z trudnych dni.
Z cierpienia, które potrafi przyćmić wszystko inne.
Ale prawda jest trochę inna.
Bo gdzieś obok tego wszystkiego — naprawdę obok, nawet jeśli czasem trudno to zauważyć — jest też druga strona.
Ta cicha.
Ta dobra.
Ta, która nie krzyczy, tylko po prostu jest.
Jest tyle samo chwil spokojnych, co tych trudnych.
Tyle samo momentów, w których można się uśmiechnąć — nawet jeśli to uśmiech zmęczony, trochę przez łzy.
Dla mnie te chwile mają bardzo konkretne miejsce.
Działka.
To właśnie tutaj wszystko zwalnia.
Tutaj czas przestaje mnie gonić.
Tutaj mogę po prostu być.
Uwielbiam ten czas.
Nawet jeśli wracam ze spaceru po lesie zmęczona, obolała, czasem jeszcze bardziej świadoma swojego ciała niż zwykle — to w środku czuję coś zupełnie innego.
Spokój.
Taki prawdziwy.
Cichy.
Ukojenie, którego tak często brakuje w codzienności.
To tutaj, wśród drzew, rozmów z bliskimi i zwykłych chwil, które niczego nie udają — odpoczywam najbardziej.
Nie tylko fizycznie.
Przede wszystkim psychicznie.
Ta majówka znowu jest właśnie taka.
Prosta.
Spokojna.
Potrzebna.
Łapię oddech.
Zbieram siły.
Trochę dla siebie.
Trochę na to wszystko, co przede mną — rehabilitacje, szpitale, leczenie.
I choć wiem, że trudne dni wrócą — bo zawsze wracają — to teraz jestem tu.
W miejscu, które przypomina mi, że życie to nie tylko walka.
Czasem to też cisza wśród drzew.
Ciepło obecności bliskich.
I chwile, które nie leczą ciała… ale ratują duszę.
Komentarze
Prześlij komentarz