Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że zmęczenie jest czymś prostym.
Nie wyspałam się? To położę się wcześniej.
Miałam ciężki dzień? Odpocznę w weekend.
Pracowałam za dużo? Wezmę wolne i nabiorę sił.
Dzisiaj wiem, że istnieje zupełnie inny rodzaj zmęczenia.
Takie, którego nie da się odespać.
Takie, które budzi się razem ze mną każdego ranka.
Takie, które nie mija po drzemce, weekendzie ani nawet po kilku dniach odpoczynku.
To zmęczenie, które przynoszą przewlekła choroba, ból i stan zapalny.
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak ogromny wysiłek wykonuje organizm chorego człowieka. Kiedy w ciele nieustannie toczy się stan zapalny, organizm pracuje na zwiększonych obrotach przez całą dobę. Nie tylko wtedy, kiedy jesteśmy aktywni. Także wtedy, gdy siedzimy. Gdy leżymy. Nawet wtedy, gdy śpimy.
To trochę tak, jakby przez całą dobę działał alarm, którego nie można wyłączyć.
Do tego dochodzi przewlekły ból.
Ludzie często myślą o bólu jak o chwilowym doświadczeniu. Zaboli, przejdzie i można wrócić do normalności.
Ale przewlekły ból jest inny.
On zabiera energię po kawałku.
Godzina po godzinie.
Dzień po dniu.
Miesiąc po miesiącu.
Ciało nieustannie walczy z tym, co je boli. Mięśnie są napięte. Układ nerwowy jest przeciążony. Mózg przez cały czas odbiera sygnały bólowe. Nawet jeśli człowiek nauczy się z tym funkcjonować, organizm nadal płaci za to ogromną cenę.
I właśnie dlatego czasem jestem zmęczona jeszcze przed śniadaniem.
Dlatego zdarzają się dni, kiedy zastanawiam się, po czym właściwie jestem taka wyczerpana.
Przecież nie zdobywałam gór.
Nie przebiegłam maratonu.
Nie przepracowałam dwunastu godzin.
A jednak czuję się tak, jakby ktoś wyssał ze mnie wszystkie siły.
Przez długi czas miałam o to pretensje do siebie.
Myślałam, że jestem leniwa.
Że za mało się staram.
Że powinnam robić więcej.
Dopiero później zrozumiałam, że mój organizm każdego dnia wykonuje pracę, której nie widać.
Pracę polegającą na przetrwaniu.
I chyba właśnie to jest najtrudniejsze do zaakceptowania.
Że czasem można przespać całą noc i nadal być zmęczonym.
Że można odpoczywać przez pół dnia i nadal nie odzyskać sił.
Że niektórych skutków choroby nie da się pokonać silną wolą.
Dziś staram się być dla siebie trochę łagodniejsza.
Choć nie zawsze mi to wychodzi.
Próbuję pamiętać, że moje ciało każdego dnia prowadzi walkę, której większość ludzi nie widzi.
I może właśnie dlatego czasem potrzebuję więcej odpoczynku niż inni.
Nie dlatego, że jestem słabsza.
Ale dlatego, że każdego dnia niosę ciężar, którego nie da się odłożyć nawet na chwilę.
A jeśli ktoś z Was również żyje z przewlekłym bólem, stanem zapalnym lub chorobą, która odbiera siły — chciałabym, żebyście pamiętali o jednym:
Zmęczenie nie zawsze jest oznaką lenistwa. Czasem jest dowodem na to, jak ciężką walkę codziennie toczy Wasz organizm.
Komentarze
Prześlij komentarz