Dzieciństwo jest dobre dlatego, że każdy dzień zaczyna życie na nowo, bez ciężaru dnia wczorajszego.
Czasem wracam do tego zdania w myślach i zastanawiam się, kiedy dokładnie zatraciliśmy tę niezwykłą umiejętność — tę lekkość, która pozwalała nam budzić się rano bez balastu, bez lęków, bez katalogu spraw do udźwignięcia.
Dziecko nie analizuje, nie przewiduje, nie rozlicza siebie z błędów. Ono po prostu jest.
Z ciekawością, z zachwytem, z otwartością na każdy nowy dzień.
I czasem tak bardzo tęsknię za tamtą wersją siebie — tą, która nie znała bólu ani choroby, która nie zastanawiała się, czy jutro będzie lepiej, czy gorzej. Za tą, która ufała światu bezwarunkowo.
Dorosłość niesie ze sobą cały ciężar doświadczeń. Zapisane w ciele lęki, w pamięci straty, w sercu niewyjaśnione pytania. A choroba tylko to pogłębia — nagle każdy dzień ma swoje „wczoraj”, które przeszkadza, ciąży i przypomina o tym, że życie potrafi być kruche.
A jednak…
Im dłużej idę swoją drogą, tym częściej widzę, że coś z tamtej dziecięcej lekkości można odzyskać. Że da się codzienność zaczynać od nowa — nie w sposób naiwny, ale świadomy. Nie zapominając o tym, co było, lecz nie pozwalając, żeby wczoraj zdominowało dzisiaj.
Dzieciństwo uczy nas czegoś, o czym zapominamy:
że życie można przyjmować po kawałku, dzień po dniu.
Że można ucieszyć się czymś drobnym.
Że można nie wiedzieć wszystkiego i nadal czuć się bezpiecznie.
Że wystarczy czasem jeden dobry moment, żeby uznać dzień za udany.
I chyba właśnie tego najbardziej mi brakuje w świecie pełnym obowiązków, bólu, choroby i trudów. Tego miękkiego podejścia do samej siebie — że mogę zacząć od nowa, nawet jeśli wczoraj było ciężko. Że mogę odpuścić. Że mogę przynieść sobie odrobinę łagodności, którą kiedyś dostawałam od życia codziennie, tak jakby była czymś oczywistym.
Dziś już wiem, że nic nie jest oczywiste.
Ale wiem też, że każdego dnia mogę dać sobie szansę na mały nowy początek. Taki, jaki kiedyś przychodził naturalnie, a dziś wymaga świadomego wyboru.
I może właśnie to jest dorosła wersja dziecięcej lekkości — nadal dostępna, choć trudniejsza do uchwycenia.
Drobna iskra, która pozwala powiedzieć:
„Dzisiaj zaczynam od nowa. Z całą swoją historią, ale bez jej ciężaru.”
Komentarze
Prześlij komentarz