Minął właśnie rok.
Rok od momentu, kiedy powstała „Siła codzienności”.
Nie wiedziałam wtedy, dokąd mnie to zaprowadzi. Nie wiedziałam, czy ktokolwiek będzie chciał czytać moje słowa, czy ktoś odnajdzie w nich cząstkę siebie. To miało być trochę dla mnie… trochę, żeby poukładać myśli, wyrzucić z siebie to, co najtrudniejsze.
A stało się czymś o wiele większym.
Dzięki Wam.
Dzięki Waszym historiom, które często były równie trudne, a czasem jeszcze trudniejsze niż moje. Dzięki Waszym wiadomościom, komentarzom, dobrym słowom — tym wszystkim małym gestom, które dla kogoś z zewnątrz mogą wydawać się drobiazgiem, a dla mnie były czymś, co trzymało mnie na powierzchni.
To właśnie dzięki Wam udało mi się przetrwać najgorszy moment mojej choroby.
Największe uderzenie depresji.
Załamanie, które wydawało się nie do przejścia.
I ten najtrudniejszy etap — brak pogodzenia się ze swoją niepełnosprawnością.
Byliście wtedy.
Czytaliście.
Pisaliście.
Czasem po prostu byliście w ciszy — ale nawet to miało ogromne znaczenie.
Dziś wiem, że „Siła codzienności” to nie tylko blog.
To przestrzeń, która nas połączyła.
To miejsce, w którym nie trzeba udawać, że jest dobrze, kiedy nie jest.
Z całego serca dziękuję Wam za ten wspólny rok.
Za każdą przeczytaną linijkę.
Za każde dobre słowo.
Za każdą historię, którą się ze mną podzieliliście.
Mam nadzieję, że to dopiero początek.
Że przed nami kolejne wspólne lata.
Kolejne historie, które będą nas łączyć.
I że z czasem — każdy z nas — nauczy się żyć ze swoją chorobą w zgodzie, trochę spokojniej, trochę łagodniej dla siebie.
„Siła codzienności” jest dla Was.
A Wy jesteście dla „Siły codzienności”.
Pamiętajcie o tym.
I trzymajmy się wspólnie.
Komentarze
Prześlij komentarz