Nie miałam wielkich marzeń. Nie planowałam podboju świata. Chciałam tylko wrócić do pracy. Do mojego rytmu, do tego dźwięku budzika, którego kiedyś tak nie lubiłam, a dziś brakuje mi go jak dowodu na to, że znów mam swój cel.
Chciałam znowu być potrzebna. Poczuć, że moja obecność robi różnicę. Mieć za co odpowiadać, do czego wracać i co zamykać kluczem po skończonej zmianie.
Czas mija. Dni przechodzą w tygodnie, tygodnie w miesiące. A ciało wciąż stawia granice, jakby mówiło: „jeszcze nie teraz, jeszcze nie jesteś gotowa”. Tylko ile można czekać? Ile razy można wstawać rano z nadzieją, że dziś będzie ten dzień, a potem kończyć wieczór ze łzami w oczach, bo znów coś nie zadziałało tak, jak powinno?
Patrzę na innych – wychodzą z domu, mają swoje obowiązki, zmęczenie po pracy, narzekają na poniedziałki… a ja tęsknię nawet za tym. Za zmęczeniem, które przychodzi po dobrze wykonanej pracy. Za ruchem, decyzjami, planowaniem, za tym uczuciem, że gdzieś jestem częścią czegoś większego niż własny ból.
Najtrudniejsze w tym wszystkim jest poczucie zatrzymania. Jakby moje życie włączył ktoś w tryb pauzy, a ja klikam „play” każdego dnia – i nic się nie dzieje. Stoję. Czekam. Mam wrażenie, że świat idzie dalej, a ja wciąż jestem w poczekalni, w której czas nie ma litości.
Czy jestem jeszcze „pracownikiem”, czy już tylko „chorym”? Czy wciąż nadaję się do działania, czy wszystko, co po mnie zostało, to wspomnienia dawnych obowiązków?
Czasem zastanawiam się, czy wrócę jeszcze kiedykolwiek w to miejsce, do którego tęsknię. A czasem boję się, że jeśli nawet wrócę, to nie będę już tą samą osobą.
Ale wciąż chcę. Wciąż tęsknię. Wciąż wierzę, że pewnego dnia obudzę się i zamiast liczyć, ile mam sił na kolejny krok, po prostu pójdę. Jak dawniej.
Bo ja nie chciałam gwiazd, sukcesów ani spektakularnych zmian.
Chciałam tylko wrócić do pracy.
Do życia, które kiedyś było tak oczywiste, że nawet nie wiedziałam, że może stać się marzeniem.
Może jeszcze nie dziś. Może nie jutro. Ale kiedyś chcę znów poczuć ten moment – gdy wychodzę z domu i wiem, że jestem potrzebna.
Komentarze
Prześlij komentarz