Ile razy można zbierać się z podłogi, ocierać łzy i próbować uwierzyć, że jeszcze będzie dobrze? Ile razy można układać życie od początku, kiedy wydawało się, że wreszcie udało nam się znaleźć w nim trochę spokoju?
Czasami mam wrażenie, że życie zbyt często każe nam zaczynać od nowa. Odbiera plany, zmienia kierunek, stawia przed nami wyzwania, na które wcale nie jesteśmy gotowi. I nagle trzeba nauczyć się żyć inaczej. Przyzwyczaić się do tego, czego nie chcieliśmy. Pożegnać to, co znaliśmy, i spróbować odnaleźć siebie w nowej rzeczywistości.
A przecież na początku wcale nie jest łatwo.
Jest smutek, rozczarowanie, żal i pytania, na które nikt nie potrafi odpowiedzieć. Są łzy, bezsilność i chwile, kiedy najchętniej zatrzymalibyśmy czas, żeby nie musieć podejmować kolejnych decyzji. Czasami zwyczajnie brakuje sił, by po raz kolejny uwierzyć, że potrafimy sobie poradzić.
Sama wiem, jak trudno pogodzić się z tym, że życie nie zawsze wygląda tak, jak sobie wymarzyliśmy. Że czasami trzeba zmienić plany, zrezygnować z dawnych wyobrażeń i poszukać dla siebie nowej drogi. Nawet wtedy, kiedy wcale nie mamy ochoty na kolejną zmianę.
Ale z czasem zaczynam rozumieć, że zaczynać od nowa nie oznacza zaczynać od zera.
Przecież zabieramy ze sobą wszystko, czego nauczyło nas życie. Doświadczenia, wspomnienia, siłę, której wcześniej w sobie nie dostrzegaliśmy. Nawet jeśli dziś czujemy się zagubieni, nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi, którymi byliśmy przed wszystkimi trudnymi chwilami.
I może właśnie dlatego kolejny początek nie musi oznaczać czegoś złego.
Może to, co dziś wydaje się końcem, z czasem okaże się początkiem czegoś dobrego. Może życie, które tak bardzo różni się od tego, o jakim marzyliśmy, przyniesie nam więcej spokoju, prawdziwsze relacje i chwile, których wcześniej nie potrafiliśmy docenić.
Nie musimy od razu być silni. Nie musimy uśmiechać się przez łzy ani udawać, że nie boli. Mamy prawo przeżyć ten początek po swojemu, w swoim tempie. Czasami wystarczy po prostu wstać kolejnego dnia i zrobić jeden mały krok.
Bo może nie chodzi o to, ile razy jeszcze przyjdzie nam zaczynać od nowa. Może ważniejsze jest to, żeby mimo wszystkiego, co już za nami, nie zamykać się na to, co jeszcze przed nami.
Bo nowy początek nie jest dowodem na to, że przegraliśmy. Czasami jest szansą, której nigdy sami byśmy sobie nie dali.
I nawet jeśli dziś jeszcze nie widzimy w nim niczego dobrego, nie oznacza to, że za jakiś czas nie spojrzymy wstecz i nie pomyślimy: dobrze, że mimo strachu spróbowałam.
Komentarze
Prześlij komentarz