Ile razy myślałaś: "jeszcze nie teraz"?
Bo brakuje pieniędzy, czasu, sił albo spokoju. Najpierw trzeba zająć się domem, rodziną, pracą i problemami. Marzenia, odpoczynek i przyjemności mogą przecież poczekać.
Tylko że nie wiemy, czy to „później” nadejdzie w takiej formie, jakiej sobie życzymy.
Długo wierzyłam, że cierpliwość i determinacja wystarczą, by wszystko się ułożyło. Że odzyskam zdrowie, siły i kontrolę nad codziennością. Tymczasem przyszły diagnozy, ból, operacja i ograniczenia, których nie potrafiłam sobie wyobrazić. Rzeczy, które dawniej robiłam bez namysłu, zaczęły zależeć od samopoczucia i możliwości mojego ciała.
Wtedy zrozumiałam, jak łatwo uwierzyć, że na wszystko mamy czas.
Nie piszę tego, żeby straszyć ani namawiać do porzucenia obowiązków. Życie bywa trudne. Są rachunki, choroby, zmęczenie i problemy, których nie rozwiąże jedno postanowienie. Ale odpowiedzialność to nie to samo co ciągłe odkładanie siebie.
Nie trzeba mieć idealnego życia, żeby czerpać z niego radość. Można mieć mało pieniędzy, nieidealne zdrowie i nieuporządkowane sprawy, a mimo to znaleźć coś dobrego: rozmowę z bliską osobą, spokojny wieczór, spacer, chwilę w ogrodzie albo odpoczynek bez poczucia winy.
Nie wszystkie marzenia mogę dziś realizować tak jak dawniej. Nie wszędzie mogę być i nie na wszystko mam siłę. Nie chcę jednak, by to, czego nie mogę, odebrało mi radość z tego, co wciąż jest możliwe.
Dlatego wracam do słów carpe diem - chwytaj dzień. Nie jako zachęty do beztroski, lecz przypomnienia, że przyszłość nie jest nam obiecana. Możemy planować, ale nie mamy gwarancji, że za rok zachowamy te same możliwości, zdrowie i siły. Czasem życie układa się zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażaliśmy.
Nie odkładaj więc rozmowy, na której Ci zależy. Nie rezygnuj z małych przyjemności tylko dlatego, że masz jeszcze coś do zrobienia. Nie musisz zmieniać całego życia. Czasem wystarczy telefon, spacer albo chwila tylko dla siebie.
A jeśli naprawdę nie możesz, nie miej do siebie pretensji. Odpoczynek też jest częścią życia. Nie chodzi o to, żeby każdego dnia robić jak najwięcej, ale żeby nie przeoczyć tego, co jest dla nas ważne.
Sama wciąż się tego uczę. Nie wiem, ile dobrych dni jeszcze przede mną ani co przyniesie przyszłość. Wiem jednak, że nie chcę, by moje życie składało się wyłącznie z obowiązków, walki z przeciwnościami i czekania na lepsze jutro.
Chcę żyć tak, jak potrafię, z tym, co mam, i z ograniczeniami, których nie wybrałam. Doceniać chwile z synem, cieszyć się tym, co wciąż mogę robić, i nie wymagać od siebie, by wszystko było idealne, zanim pozwolę sobie na szczęście.
Bo może nie chodzi o to, żeby zdążyć zrobić wszystko.
Może chodzi o to, żeby po drodze nie zapomnieć, po co właściwie żyjemy.
Nie odkładaj siebie na później. Nie czekaj, aż życie stanie się łatwiejsze, żeby zacząć je zauważać. Dzisiejszy dzień nie jest próbą generalną, to jeden z tych dni, które naprawdę masz.
Komentarze
Prześlij komentarz