Wczoraj był Dzień Babci a dziś jest Dzień Dziadka.
Dla wielu – kwiaty, laurki, telefon, uśmiech po drugiej stronie słuchawki.
Dla mnie to dzień ciszy. Takiej, która boli trochę bardziej niż zwykle.
Nie mam już nikogo z nich.
Nie ma do kogo zadzwonić. Nie ma kogo uściskać. Nie ma kogo odwiedzić „choćby na chwilę”. Zostały tylko wspomnienia. I tęsknota, która wraca w takie dni jak dziś.
Każde z nich pamiętam inaczej.
Inny głos. Inny zapach. Inny sposób bycia.
Jedno dawało poczucie bezpieczeństwa, drugie ciepło, trzecie spokój, czwarte uczyło świata po swojemu. Każde zostawiło we mnie coś innego. Coś, co noszę do dziś, choć ich już nie ma.
Brakuje mi tych rozmów. Zwyczajnych, prostych.
Tych chwil, kiedy można było usiąść obok i po prostu być. Bez pośpiechu, bez planów, bez „zaraz muszę lecieć”. Brakuje mi ich spojrzeń, rad, uśmiechów. Nawet milczenia, które przy nich było inne – spokojniejsze.
Czasem tak bardzo chciałabym móc zobaczyć ich jeszcze raz.
Choćby na moment.
Usiąść naprzeciwko, spojrzeć w oczy i powiedzieć to wszystko, czego wtedy nie umiałam albo nie zdążyłam powiedzieć. Zapytać, jak się mają. Opowiedzieć, jak potoczyło się moje życie. Posłuchać ich głosu. Zapamiętać go jeszcze raz.
Dziś myślę o nich wyjątkowo mocno.
O tym, jak wielką częścią mojego świata byli. I jak bardzo ich brak wciąż jest obecny, mimo upływu lat. Bo są ludzie, za którymi nie tęskni się mniej. Tęskni się po prostu inaczej.
Dzień Babci i Dziadka.
Dzień pełen wspomnień. I cichej miłości, która nie znika razem z odejściem.
Komentarze
Prześlij komentarz