„Najdroższą walutą tego świata jest czas.
Czas, którego nie można kupić, odzyskać, ani cofnąć.
Można go za to właściwie wykorzystać i dobrze zainwestować.”
(autor nieznany)
Ten cytat zatrzymał mnie na dłużej.
Może dlatego, że dziś czas ma dla mnie zupełnie inną wartość niż kiedyś. Kiedyś wydawało mi się, że jest go nieskończenie wiele. Że zdążę. Że jeszcze przyjdzie moment. Że teraz nie, ale kiedyś na pewno.
Dziś wiem, jak bardzo się myliłam.
Czas jest czymś, czego nikt nam nie odda. Nie da się go odłożyć na później, nie da się go „przeżyć jeszcze raz”, nie da się go cofnąć nawet wtedy, gdy bardzo byśmy chcieli. Każda minuta mija bezpowrotnie, niezależnie od tego, czy była dobra, trudna, czy całkiem zwyczajna.
Choroba nauczyła mnie jednej bardzo bolesnej, ale też bardzo ważnej rzeczy – że czas nie zawsze mierzy się ilością dni, ale jakością chwil. Że nie zawsze chodzi o to, ile zrobimy, ale z kim i jak ten czas spędzimy. Że czasem najlepszą inwestycją nie jest praca, plany ani ambicje, ale obecność. Rozmowa. Cisza obok kogoś bliskiego. Uśmiech. Zwykłe „jestem”.
Dziś dużo częściej zastanawiam się, na co naprawdę chcę przeznaczać swój czas. Komu go daję. A komu już nie chcę go oddawać. Bo skoro jest najdroższą walutą świata, to szkoda wydawać go na rzeczy, które nie mają dla mnie znaczenia.
Nie wiem, ile czasu przede mną. Nikt z nas tego nie wie.
Ale wiem jedno – chcę inwestować go mądrzej. Wolniej. Uważniej. Prawdziwiej.
Bo czasu nie da się odzyskać.
Ale można sprawić, że ten, który mamy, będzie coś znaczył.
Komentarze
Prześlij komentarz