Choroby autoimmunologiczne brzmią niepozornie. Dla wielu to tylko trudna nazwa, medyczne hasło, coś, co „da się leczyć” albo „z czym można normalnie żyć”. W praktyce jednak bardzo często oznaczają walkę, której nie widać z zewnątrz – a która potrafi odebrać siły, sprawność i poczucie bezpieczeństwa.
W chorobach autoimmunologicznych organizm zwraca się przeciwko samemu sobie. Atakuje własne tkanki, narządy, stawy, nerwy. Każdy dzień może wyglądać inaczej. Jednego dnia da się wstać, funkcjonować, nawet uśmiechać się do świata. Drugiego – ból, skrajne zmęczenie i uczucie, jakby ciało ważyło tonę, przygniatają wszystko inne.
To nie są „gorsze dni”.
To nie jest „zwykłe zmęczenie”.
To nie jest coś, co mija po odpoczynku.
Choroby autoimmunologiczne potrafią prowadzić do realnej niepełnosprawności. Do ograniczeń, które zmieniają codzienne życie w serię kompromisów. Do konieczności rezygnowania z pracy, planów, marzeń. Do bólu, który jest przewlekły, uporczywy i wyczerpujący nie tylko fizycznie, ale też psychicznie.
Najtrudniejsze jest to, że często nic nie widać. Nie ma gipsu, wózka, opatrunku. Jest za to ciągłe tłumaczenie się, dlaczego dziś nie da się wyjść z domu. Dlaczego zwykłe czynności kosztują więcej, niż powinny. Dlaczego ciało odmawia posłuszeństwa, choć „przecież wygląda się normalnie”.
A jednak to właśnie ta niewidzialność sprawia, że choroby autoimmunologiczne są tak niebezpieczne. Bo łatwo je zlekceważyć. Przez innych. Czasem nawet przez samego chorego, który długo próbuje udowodnić, że „jeszcze da radę”.
Autoimmunologia uczy pokory. Uczy cierpliwości. Uczy słuchania własnego ciała – nawet wtedy, gdy krzyczy ono rzeczy, których wolelibyśmy nie słyszeć. Uczy też, jak cienka jest granica między sprawnością a bezsilnością.
W „Sile codzienności” jest miejsce na mówienie o tym głośno. Bez umniejszania. Bez porównań. Bez ocen. Bo choroby autoimmunologiczne to nie „fanaberia” ani „chwilowy kryzys zdrowotny”. To realne, ciężkie i często bardzo niebezpieczne schorzenia, które potrafią odebrać nie tylko zdrowie, ale i poczucie kontroli nad własnym życiem.
I może właśnie dlatego tak ważne jest zrozumienie. Uważność. I zwykła ludzka empatia. Bo dla wielu z nas codzienna siła nie polega na zdobywaniu świata – tylko na tym, żeby kolejnego dnia w ogóle spróbować wstać.
Komentarze
Prześlij komentarz