Przyzwyczaili się, że zawsze wszystko ogarniasz.
Że pomożesz, załatwisz, wesprzesz, zorganizujesz.
Że masz siłę, że znajdziesz sposób, że ogarniesz nawet wtedy, gdy inni już dawno by się poddali.
Czasem była to tylko pomoc materialna lub finansowa, czasem pomoc w którą wkładałam dużo siły i czasu.
Zawsze robiłam to z serca. Nie dla podziękowań, nie dla profitów. Tak po prostu – bo widziałam człowieka w potrzebie i nie umiałam przejść obok. Pomagałam wszystkim. Bo taką mam naturę. Czasem wręcz sprawiało mi radość widząc jak moja pomoc kogoś ratuje lub cieszy.
A dziś… dziś często sama potrzebuję pomocy.
Chciałabym dalej dawać z siebie tyle, co kiedyś, ale moje ciało i psychika mają inne granice.
Czasem brakuje sił, czasem zdrowie mówi „stop”, czasem zwyczajnie nie udźwignę.
Nie jest łatwo się do tego przyznać. Jeszcze trudniej poprosić o wsparcie.
Ale chyba właśnie tego uczę się najbardziej – że bycie silnym to nie tylko dawanie, ale też umiejętność przyjęcia pomocy lub poproszenia o nią.
Komentarze
Prześlij komentarz