Nie robię rewolucji.
Nie stawiam sobie szalonych celów ani nie zapisuję się na wyzwania, które kończą się frustracją.
Ale każdego dnia robię kilka rzeczy, tylko dla siebie. Niby małych, niby zwyczajnych.
Ale to one właśnie robią różnicę. Cichą, spokojną. I najważniejszą – moją.
🍋 Szklanka wody z witaminą C na czczo
Zaczynam dzień od czegoś prostego – woda i rozpuszczalna witamina C. To nie cudowny eliksir, ale symbol. Mój mały gest dla organizmu, który wiele już przeszedł. To chwila, w której nie biegnę od razu do obowiązków – tylko zatrzymuję się i mówię sobie: „Zacznij od siebie.”
🌿 Zioła – dla włosów i dla brzucha
Sterydy zrobiły swoje. Problemy z trawieniem, wzdęcia, ciężkość… A do tego wypadające włosy. I tu wkracza mój codzienny rytuał: pokrzywa, rumianek, imbir, czasem mięta. Piję powoli, cierpliwie. To nie tylko troska o ciało, ale też o spokój wewnętrzny. Picie ziół ma w sobie coś uspokajającego.
🏋️♀️ Ćwiczenia na kręgosłup, nogi, brzuch
Nie codziennie mam siłę, ale staram się. Moje ciało dużo przeszło – operacje, ból, ograniczenia. Ćwiczę, żeby odzyskać sprawność. Każde rozciągnięcie, każda seria na brzuch to dowód, że się nie poddaję. Czasem to 10 minut. Czasem więcej. Ale zawsze robię to z myślą o sobie, nie o idealnych efektach.
🚴♀️ Rower stacjonarny
Nie dla sylwetki, nie dla liczb. Dla nóg, dla krążenia, dla mojego kręgosłupa. Krótkie sesje, uważność na ciało. Po jeździe bywa drętwienie, ale też ulga. To moja własna forma ruchu – dostosowana do mnie, nie do trendów.
⚡ Elektrostymulator mięśni
Tak, używam go. Bo wiem, że moje mięśnie potrzebują wsparcia. Nie jestem już w stanie zrobić wszystkiego, co kiedyś. Ale mam narzędzia, które mi pomagają. I z nich korzystam, bez wstydu.
🧴 Rytuał kremów i serum – rano i wieczorem
Choroba, stres, bezsenność – to wszystko widać na twarzy. A ja nie chcę się czuć jeszcze gorzej, patrząc w lustro. Kremy, serum, odrobina masażu twarzy. To nie próżność. To mój sposób na pokazanie sobie samej: „Zasługujesz na troskę, nawet jeśli nikt jej dziś nie widzi.”
🧴 Balsam na cellulit – bo sterydy zostawiają ślad
Przytycie po lekach, zmiany na ciele, z którymi trudno się pogodzić. Ale nie odwracam się od siebie. Smaruję uda, nie po to, by za tydzień wyglądać jak z reklamy. Ale by znów poczuć, że mam wpływ. Że robię coś dobrego dla siebie. Że nie odpuszczam.
---
💡 A poza tym? Kilka innych, drobnych rzeczy, które dają mi siłę:
Ulubiony kubek na wieczorną herbatę.
Kilka minut ciszy z zamkniętymi oczami i bez telefonu.
Słuchanie jednej ukochanej piosenki w kółko, zwłaszcza podczas ćwiczeń.
---
To nie jest lista z Instagrama.
To nie jest poradnik „5 kroków do nowej siebie”.
To jest moja codzienność. Prawdziwa, czasem trudna, ale budująca.
Małymi gestami stawiam się do życia.
Nie dla świata.
Dla siebie.
I to naprawdę robi różnicę.
Komentarze
Prześlij komentarz