Kiedyś modliłam się grzecznie.
Szeptem. Z podkulonym sercem.
W gotowych formułkach, których nauczyłam się z książeczki do nabożeństwa i od ludzi, którzy wierzyli trochę inaczej niż ja, ale bardzo chcieli mnie nauczyć „jak to się robi poprawnie”.
Modliłam się o dobre oceny.
O chłopaka, który by mnie zauważył.
O to, żeby nie pokłócić się z mamą i żeby jutro było słońce.
A potem dorosłam.
Nie stało się to nagle – ale przyszedł dzień, kiedy złapałam się na tym, że nie potrafię wypowiedzieć ani jednego zdania z modlitwy „po staremu”. Bo nie da się modlić szablonowo, gdy wszystko w Tobie krzyczy.
Nie umiem już modlić się cicho i spokojnie, kiedy boli.
Nie umiem zamknąć oczu i udawać, że wszystko będzie dobrze – kiedy nie wiem, czy w ogóle jeszcze będzie „jakoś”.
---
Dziś moje modlitwy brzmią inaczej.
Nie są ładne. Nie są poukładane.
Czasem są pełne złości. Czasem płaczu. Czasem zwątpienia w sprawiedliwość tam u góry.
Czasem są tylko westchnieniem w stronę sufitu –
„Boże, nie mam siły. Weź to ode mnie.”
Nie liczę na cud.
Czasem po prostu chcę, żeby ktoś to usłyszał.
Nie chcę już, żeby Bóg spełniał życzenia.
Chcę tylko, żeby był. Żeby zabrał ze mnie chociaż trochę tego ciężaru i trosk.
---
Kiedyś modliłam się, żeby coś się spełniło.
Dziś modlę się, żeby móc przetrwać kolejny dzień.
Żeby móc rano wstać i nie czuć paraliżującego strachu i bólu.
Żeby nie zagubić resztek nadziei, które jeszcze mam w sobie.
Nie odmawiam różańca.
Nie klepię zdrowasiek.
Rozmawiam. Kłócę się. Milczę. Czasem wypominam.
I wiem, że to wystarczy.
---
Moje modlitwy są teraz bardziej moje.
Nieidealne. Niepoprawne.
Ale szczere.
Z serca. Z miejsca, które już tyle razy się rozsypało, że nie boi się być prawdziwe.
I jeśli Ty też nie potrafisz już modlić się jak kiedyś – wiedz, że to nie znaczy, że robisz coś źle.
To znaczy, że zaczynasz naprawdę rozmawiać.
Z kimś. Z sobą. Ze światem.
Z Bogiem – jeśli w Niego wierzysz.
---
Może to właśnie jest ta dojrzała modlitwa.
Nie wyuczona. Nie gładka.
Tylko prawdziwa. I bardzo ludzka.
Jak ja. Jak Ty. Jak życie.
Komentarze
Prześlij komentarz