Przejdź do głównej zawartości

Zamiast „Jak się czujesz?” – 10 rzeczy, które dają więcej wsparcia

Nie zliczę, ile razy słyszałam:
„Jak się czujesz?”
To pytanie ma dobre intencje. Wiem. Ale czasem działa jak zderzenie z betonową ścianą.
Bo co mam odpowiedzieć?
„Dobrze” – żeby nie martwić?
„Źle” – i widzieć zmartwioną twarz, którą potem muszę pocieszać ja?

To pytanie jest jak klamra, która trzyma całą rozmowę w napięciu.
Nie zawsze mam siłę tłumaczyć. Nie zawsze chcę.
Czasem po prostu potrzebuję… bycia obok, a nie analiz.

Więc dziś – trochę z przymrużeniem oka, a trochę bardzo serio – przygotowałam listę 10 rzeczy, które możesz powiedzieć zamiast „Jak się czujesz?”, jeśli chcesz naprawdę wesprzeć osobę chorą.


---

1. „Jestem tu, jeśli chcesz pogadać. Albo pomilczeć.”

Bo czasem największym wsparciem jest ktoś, kto po prostu siedzi obok i nic nie mówi. Milczenie nie boli – a bycie razem koi bardziej niż tysiąc słów.

2. „Dziś pomyślałam/em o Tobie. Jak mogę Ci ulżyć choć trochę?”

Nie pytasz o samopoczucie – pytasz, co konkretnie możesz zrobić. I to się ceni.

3. „Chcesz, żebym Ci coś zamówił/a do jedzenia?”

Bo kiedy nie masz siły wstać z łóżka, ciepła pizza działa prawie jak terapia.

4. „Chcesz głupią komedię czy coś, przy czym sobie popłaczemy?”

Bo nie zawsze trzeba rozmawiać o leczeniu, diagnozach i badaniach.
Czasem po prostu chcesz się pośmiać, albo wypłakać się przy kimś.

5. „Masz dziś ochotę na kawę i ploty?”

Nie: „czy dasz radę wyjść”. Nie: „jak z Twoją energią”.
Tylko po prostu – czy chcesz być człowiekiem, a nie pacjentem.

6. „Jeśli dziś nie masz siły pisać – rozumiem. Ale jestem.”

Bo czasem wsparcie to nie oczekiwanie na odpowiedź, tylko dawanie przestrzeni.

7. „Przypomniałam/em sobie coś śmiesznego z czasów liceum. Chcesz posłuchać?”

Bo wracanie do wspomnień, tych lekkich i zabawnych, daje ulgę.
Czasem to lepsze niż tabletka.

8. „Nie wiem, co powiedzieć, ale jestem i Cię przytulam w myślach.”

Najuczciwsze, najczystsze i najbardziej wspierające zdanie.
Nie musisz mieć gotowych słów – wystarczy, że jesteś.

9. „Powiedz mi, co Cię dzisiaj najbardziej wkurzyło.”

Czasem potrzebujemy się wygadać. Ale nie o bólu, tylko o tym, że kabel od ładowarki znowu spadł za łóżko. I to właśnie przelało czarę goryczy.

10. „Nie jesteś w tym sama/sam. Nawet jeśli tak czasem wygląda.”

Bo to, czego często najbardziej brakuje w chorobie, to poczucia, że ktoś jest z Tobą naprawdę – nie tylko w zdrowiu, ale i w zwątpieniu.


---

Czasem lepiej być po prostu człowiekiem – niż dobrym doradcą.
Czasem wystarczy jedno zdanie, spojrzenie, gest – żeby druga osoba poczuła się mniej samotna.
I tego sobie i Tobie życzę – mniej „jak się czujesz?”, a więcej „jestem tu, jak mogę pomóc?”

Bo siła codzienności to nie pytania.
To obecność.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tęsknota za codziennością, która dawała siłę

 Są tacy, którzy mówią: „Nie lubię swojej pracy, robię to tylko dla pieniędzy”. Ja zawsze miałam inaczej. Praca była dla mnie czymś więcej – nie tylko obowiązkiem, ale miejscem, gdzie czułam się potrzebna, skupiona, żywa. Była moją odskocznią od domowych problemów, codziennych trosk i niepokoju. Gdy przekraczałam próg, wszystko zostawało za drzwiami – nie było już miejsca na zamartwianie się, na rozkładanie życia na czynniki pierwsze. Liczyło się tylko to, co tu i teraz. Praca wymagała ode mnie pełnej koncentracji, zaangażowania i odpowiedzialności. I dawała mi za to coś bardzo cennego – poczucie sensu, rytm, strukturę dnia. Od dłuższego czasu nie mogę jednak do niej wrócić. Choroba wywróciła moje życie do góry nogami. Ciało przestało współpracować, a ja musiałam się zatrzymać. I choć minęło już sporo czasu, tęsknota nie mija. Brakuje mi tej codziennej rutyny, porannych przygotowań, znajomych twarzy, odpowiedzialności – wszystkiego, co tworzyło moją „pracową rzeczywistość”. Bardzo ...

Co zrobić, kiedy jesteś już na samym końcu… wszystkiego

Są takie dni, kiedy nie chodzi już o złe samopoczucie. Ani o gorszy humor, ani o to, że boli. Chodzi o to coś głębiej, co pęka w człowieku bez dźwięku. Kiedy wstajesz rano i wiesz, że to będzie kolejny dzień z serii „nie dam rady”. Kiedy czujesz, że jesteś na końcu. Na końcu cierpliwości. Na końcu wytrzymywania. Na końcu sił, myśli, nadziei. I wszystko w środku mówi ci, że z tego końca to już się nie wraca. --- Wiesz, ile razy ja tam byłam? Nie w odwiedzinach. Nie na chwilę. Z walizką. Z rezygnacją. Z sercem, które miało już dość. Nie miałam ochoty słuchać, że „będzie lepiej”, „czas leczy”, „trzeba być silnym”. Bo wtedy nie chcesz być silny. Chcesz zniknąć. Albo po prostu przestać czuć. --- Ale coś ci powiem – może to jedyna rzecz, jaką warto wtedy usłyszeć: „Koniec” to bardzo dziwne miejsce. Bo to właśnie tam można się zatrzymać na tyle, żeby usłyszeć siebie. Nie świat, nie ludzi, nie oczekiwania – ale ten szept z głębi ciebie, który mówi: „Nie wiem jak, nie wiem kiedy, ale jeszcze sp...

Dom bez bólu – małe zmiany, które pomagają żyć z ograniczeniami

Dom to nie tylko ściany i meble. To przestrzeń, w której chcemy czuć się bezpiecznie. Ale kiedy ciało zaczyna odmawiać posłuszeństwa, nawet własny dom potrafi stać się labiryntem bólu i frustracji. Na szczęście są rzeczy, które można zrobić – małe zmiany, które z czasem okazują się ogromnym wsparciem. Na początku wszystko przychodziło opornie. Nie chciałam widzieć w swoim domu przedmiotów, które kojarzyły mi się z chorobą. Uchwyty przy wannie? Nakładka na ubikację? Kule? Przecież to dla „starszych ludzi”… – myślałam. A potem przyszły dni, kiedy każdy ruch był walką. I wtedy zrozumiałam, że nie chodzi o dumę. Chodzi o to, by żyć wygodniej. Bezpieczniej. Bez bólu. Na pierwszy ogień poszły: z pozoru mało estetyczna, ale zbawienna nakładka podwyższająca sedes. Krzesło, które pozwoliło mi się nie spieszyć i dać radę w łazience się rozebrac, wytrzeć, ubrać. Brak dywaników – żeby się nie potknąć, kiedy nogi odmawiają współpracy. Stymulator prądów EMS i TENS – niepozorne urządzenie, które potr...